Media o Związku
Prawne bariery
W transakcjach sekurytyzacyjnych największym mankamentem są przepisy prawne, które często wręcz utrudniają dochodzenie wierzytelności.
Analitycy rynku, a zwłaszcza praktycy biorący udział w dotychczas przygotowywanych - a po części także i przeprowadzonych - transakcjach sekurytyzacyjnych, bardzo często uwypuklają różnice interesów dzielące poszczególnych uczestników tych transakcji. W sposób naturalny stanowi to potencjalne źródło konfliktów, co nie tylko psuje atmosferę zainteresowanych stron, ale także może wpływać na zmniejszenie dynamiki sekurytyzacyjnych działań w najbliższych latach.
Doświadczenia ostatnich miesięcy wskazują jednak, że relacje pomiędzy poszczególnymi uczestnikami transakcji sekurytyzacyjnych nie są najważniejszym problemem tej części rynku finansowego. Największy mankament stanowią bowiem przepisy prawne.
Od ogółu do szczegółu
- Wprawdzie wiele przepisów dotyczących funkcjonowania samej branży, jak i funduszy sekurytyzacyjnych zmodyfikowano już bądź zmieniono, jednak nadal istnieją rozwiązania prawne, które nie tylko wprowadzają zamęt, ale wręcz stoją w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem - mówi Krzysztof Matela, prezes EGB Investments, kierujący także Polskim Związkiem Windykacji.
Wątpliwości i zastrzeżeń jest wiele. Dotyczą one na przykład niemożności zgłoszenia wierzytelności, która była przedmiotem transakcji sekurytyzacyjnej, do Biura Informacji Gospodarczej. Zwraca także uwagę konieczność uzyskiwania zgody dłużników na przelanie wierzytelności na rzecz funduszu sekurytyzacyjnego dla kredytów udzielonych po 1 lipca 2004 r.
- Kolejną istotną kwestią jest wycofanie się ustawodawcy z koncepcji sekurytyzacyjnego tytułu egzekucyjnego, który mógłby przecież przynieść korzyści dla wszystkich stron, zarówno funduszy, inwestorów, serwiserow, jak i banków, które uzyskiwałyby wyższe ceny za wierzytelności. Sam proces odzyskiwania należności byłby szybszy, a jego koszty znacznie by spadły - wylicza Krzysztof Matela.
Jego zdaniem uzasadnione są także wątpliwości czy przedmiotem sekurytyzacji mogą być, oprócz kredytów, również pożyczki udzielane przez banki. Jak dotąd kwestia ta bowiem nie została nigdzie doprecyzowana.
Z drugiej strony istnieją także pozytywne przesądzenia prawne, do których należą szczególne uprawnienia przewidziane dla funduszy sekurytyzacyjnych w dochodzeniu wierzytelności. Wymienić należy chociażby przepis dający wyciągowi z ksiąg funduszu moc prawną dokumentu urzędowego i stanowiący podstawę do dokonania wpisów w księgach wieczystych i rejestrach publicznych.
Kłopoty branży
Branża windykacyjna boryka się z negatywnymi skutkami wielu innych przesądzeń prawnych, które choć nie są bezpośrednio związane z sekurytyzacją, to jednak mają niebagatelny wpływ na jej skuteczność. W pierwszym rzędzie członkowie PZW kwestionują przepisy podatkowe dotyczące obrotu wierzytelnościami. W codziennej bowiem praktyce przedstawiciele branży spotykają się ze skrajnie różną interpretacją przepisów przez organy podatkowe co do naliczania podatku VAT - a w szczególności znaczne rozbieżności interpretacyjne budzi konstrukcja zapisu o podatku od towarów i usług. Podobnie wiele kontrowersji budzą niejasne przepisy dotyczące podatku od czynności cywilnoprawnych, czy też kwestia niemożności zaliczenia strat powstałych w związku z obrotem wierzytelnościami do kosztów uzyskania przychodu.
Członkowie PZW widzą także konieczność dokonania wielu korekt legislacyjnych w przepisach dotyczących także innych zagadnień. Sporo trudu wymaga choćby prowadzenie egzekucji z nieruchomości, gdy dotyczy majątku wspólnego małżonków. Regulacja uzależniająca uzyskanie klauzuli wykonalności dla tytułu wykonawczego przeciwko małżonkowi dłużnika od wyrażenia przez niego zgody na zaciągniecie zobowiązania przez dłużnika w istocie powoduje, iż skutecznie unika on zapłaty należności wierzycielowi, gdyż jego jedyny majątek wchodzi w zakres wspólności małżeńskiej.
Co więcej, nazbyt rozbudowany katalog kategorii wierzytelności przewidziany w przepisach regulujących egzekucję sądową wprowadza ryzyko, iż wierzyciel posiadający zabezpieczenie hipoteczne na nieruchomości, bądź w związku z niezwykle wysokimi kosztami takiej egzekucji, bądź w związku z faktem uprzywilejowanej pozycji hipoteki przymusowej Skarbu Państwa, może nie uzyskać zaspokojenia.
- Zupełnie zaś niezrozumiałe jest wprowadzenie niedawnej zmiany w ustawie o hipotece i księgach wieczystych uniemożliwiającej łączne obciążenie hipoteką przymusową kilku nieruchomości, co w praktyce ma kolosalne znaczenie, bowiem nie jest odosobnionym przypadkiem sytuacja, kiedy wartość jednej nieruchomości nie wystarcza na zaspokojenie wierzyciela - uważa Krzysztof Matela.
W jakim kierunku?
Planowany przez ustawodawcę kierunek rozwoju funduszy sekrutyzacyjnych nie sprawdził się. Pierwotnym założeniem było stworzenie możliwości sekurytyzacji niepłynnych aktywów banku, w postać certyfikatów funduszy sekurytyzacyjnych, które mieli nabywać drobni inwestorzy.
- Istniejące obecnie przeregulowanie rynku nie sprawdza się w ogóle w konstrukcji: jeden inwestor kwalifikowany finansujący w 100 proc. emisję certyfikatów funduszu sekurytyzacyjnego, kupującego jeden do trzech portfeli rocznie. W praktyce wygląda więc na to, że Komisja Nadzoru Finansowego chroni inwestora przed nim samym - uważa Krzysztof Matela.
Tymczasem rozwój rynku sekurytyzacyjnego zdecydowanie będzie szedł właśnie w takim kierunku, gdzie zaledwie kilku lub kilkunastu inwestorów, operujących w skali globalnej, będzie finansowało polskie transakcje sekurytyzacyjne.
- Wydaje się więc sensowne zwrócenie uwagi na konieczność znaczącego uproszczenia całej konstrukcji bądź też zezwolenie bankom na sprzedaż wierzytelności, przy utrzymaniu korzyści podatkowych, wprost do wehikułów inwestycyjnych nie będących funduszami sekurytyzacyjnymi, tak jak jest to rozwiązane na całym świecie - konkluduje Krzysztof Matela.
Autor: Marek Matusiak
Źródło: Gazeta Bankowa